Czy przedsiębiorcy mogą ujawniać nazwiska swoich pracowników?

153 Ilość wyświetleń

Wprowadzone w ubiegłym roku przepisy, nowelizujące regulacje w zakresie zamówień publicznych, miały uporządkować rynek i zmienić warunki panującej na nim konkurencji.

A to poprzez wprowadzenie obowiązku zatrudniania przez wykonawców lub podwykonawców pracowników na podstawie umowy o pracę. Problem w tym, że udowodnienie takiej formy zatrudnienia wymaga udostępnienia danych osobowych pracowników.

Sens tamtej zmiany przepisów wydaje się zrozumiały. Chodziło o to, aby wszelkiego rodzaju urzędy, tak szczebla centralnego, jak i samorządowego, zobowiązane do stosowania reguł zamówień publicznych, mogły wyraźnie żądać od potencjalnych wykonawców (np. robót budowlanych, wykonawców usług), aby te zatrudniały swoich pracowników na podstawie przepisów Kodeksu Cywilnego. Innymi słowy chodziło o wyeliminowanie sytuacji, w których oferenci, konkurując między sobą cenowo, obniżaliby koszty swojej działalności. Tak, aby ich oferta była najkorzystniejsza. A jedną z metod mogłoby być stosowanie umów cywilnoprawnych w miejsce umowy o pracę.

Wystarczy sobie wyobrazić przykład usług związanych z ochroną, gdzie o zamówienie konkurowałyby dwie firmy. Jednak zatrudniająca pracowników na umowach zlecenie, druga na umowach o pracę. Nawet gdyby stawki godzinowe wynagrodzenia były w obu firmach podobne, to ta zatrudniająca na etatach musiałaby wliczyć koszty urlopów i zwolnień, wymogów związanych z przestrzeganiem przepisów BHP, jak i kosztów wyposażenia swoich pracowników w niezbędny strój lub inne akcesoria. Zatrudniający wyłącznie na zlecenie takich kosztów nie musiałby ponosić. Stąd mógłby zaproponować niższą cenę (w praktyce tak to zresztą działa).

Znowelizowane przepisy miały to zmienić. Problem w tym, że dokonując tych modyfikacji, ustawodawca nie wziął pod uwagę norm ustawy o ochronie danych osobowych. A te zobowiązują przedsiębiorcę (jak i każdego innego administratora danych) do ochrony informacji o swoich pracownikach. Nazwisko, imię, czy też adres zamieszkania podlegają ochronie i nie powinny być ujawniane osobom trzecim. A taką jest przecież zamawiający (organizator przetargu).

I w tym miejscu dochodziło do pata. W jaki sposób zamawiający miałby sprawdzić, czy składający ofertę spełnia warunek zatrudniania na etatach nie mając dostępu do dokumentacji pracowniczej? Formalnie pozostawało tylko oświadczenie oferenta i ewentualnie zanonimizowane dokumenty. Pat był tym mocniejszy, że stanowisko Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych było jednoznaczne. Odwołując się do artykułów ustawy prawo zamówień publicznych, przepisów wykonawczych wydanych na jego podstawie oraz ustawy o ochronie danych osobowych nie znajdował on uprawnienia do ujawniania danych osobowych.

Jednak ostatnio opinia taka została zmieniona. I we wspólnym komunikacie Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych oraz prezes Urzędu Zamówień Publicznych określili zasady udostępniania danych osobowych w opisanej wyżej sytuacji (komunikat i opinia znajdują się na stronie www.uzp.gov.pl).

Chociaż żadne przepisy w tym czasie się nie zmieniły, uznano, że podstawę do tego stwarza art. 36 ust. 2 pkt 8a ustawy prawo zamówień publicznych i możliwe jest dokumentowanie zatrudnienia pracowników poprzez przedkładanie kopii umów o pracę osób, które świadczyć będą czynności na rzecz zamawiającego. Zgodnie ze wspólnym stanowiskiem udostępnione mogą być dane obejmujące: imię, nazwisko, datę zawarcia umowy, jej rodzaj i wymiar etatu.

Na koniec warto podkreślić, że jest to wyłącznie opinia obu urzędów. W praktyce to przedsiębiorca musi wywarzyć i zdecydować, czy ujawnienie danych jest zgodne z prawem, czy też nie. Być może wkrótce w tej sprawie zapadnie jakiś wyrok sądowy lub głos zabierze Krajowa Izba Odwoławcza, do której trafi np. sprawa wykonawcy, który nie zgodzi się ujawnić danych swoich pracowników i na tej podstawie jego oferta zostanie odrzucona.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here