Nowe otwarcie NewConnect – jak z niego skorzystać?

1038

W ciągu kilku lat rynek NewConnect przeszedł drogę od euforii do katastrofy. Udane debiuty i przeskoki na GPW poszły w zapomnienie wobec spadających indeksów i ginącego zaufania inwestorów.

Giełda Papierów Wartościowych nie zamierza jednak porzucać swojego młodszego brata i zapowiada jego nowe otwarcie. Jak to wykorzystać?

Powstał osiem lat temu, stając się ciekawą alternatywą dla rynku regulowanego. Przyjął już ponad 400 spółek o łącznej kapitalizacji zbliżającej się do 10 miliardów złotych. Zebrał masę pochwał za rozruszanie rynku kapitałowego, także nadsyłanych z zagranicy. I jeszcze więcej słów krytyki – za wpuszczanie spółek-wydmuszek, utrudnianie życia inwestorom, a nawet psucie rynku.

NewConnect, czyli utworzony przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie rynek w formie alternatywnego systemu obrotu (ASO), przeznaczony dla małych i średnich przedsiębiorstw, okazał się dla niejednej firmy biznesową trampoliną. Ale dla wielu inwestorów miejscem, w którym utopili pieniądze. Ciesząca się sporą popularnością „mała giełda”, utworzona z inicjatywy byłego prezesa GPW Ludwika Sobolewskiego, nie stała się tym, czym miała być – polskim odpowiednikiem nowojorskiej giełdy Nasdaq, na której zadebiutował m.in. Facebook. Mimo szybkiego rozwoju w pierwszych latach istnienia i sukcesów firm, którym udało się osiągnąć kilkusetmilionowe kapitalizacje, ostatnimi czasy częściej na alternatywny rynek spadają gromy niż pochwały.

Na szczęście warszawska giełda, na czele z jej prezesem Pawłem Tamborskim, ma tego świadomość. GPW zapowiada, że zamierza poprawić bezpieczeństwo obrotu i przywrócić zaufanie inwestorów do NewConnect, także poprzez bardziej restrykcyjną selekcję spółek wpuszczanych na rynek. Słowem: przeprowadzić nowe otwarcie.

A skoro tak, to warto przypomnieć, co należy zrobić, żeby dostać się na NewConnect, i co dzięki temu można zyskać. Droga nie tak kręta jak przy GPW Jako jeden z największych atutów NewConnect wskazuje się to, że łatwiej się na niego dostać niż na rynek główny. Zarówno ze względu na mniejszy wymóg dotyczący wartości spółki (w przypadku GPW musiałaby być warta co najmniej 15 mln euro, jeżeli nie byłaby wcześniej notowana na NC), jak i na mniejsze wymogi formalne.

Na NewConnect mogą trafić spółki o określonym statusie prawnym (spółki akcyjne lub komandytowo-akcyjne), które dysponują kapitałem własnym o wartości co najmniej 0,5 mln złotych. Firma oczywiście nie może znajdować się w stanie upadłości albo w trakcie procesu likwidacyjnego (choć zdarzają się sytuację, w których GPW może od tej reguły odstąpić). Co najmniej 15 proc. akcji firmy decydującej się na debiut musi znajdować się w posiadaniu przynajmniej 10 akcjonariuszy, a każdy z nich powinien posiadać nie więcej niż 5 proc. łącznej liczby głosów. Niezbędne jest również przygotowanie odpowiedniego dokumentu informacyjnego, zawierające wskazanie sposobu objęcia akcji, opis aportu (niepieniężnego wkładu wniesionego do spółki) wraz z jego wyceną, życiorysy zawodowe członków organów emitenta, a oprócz tego również sprawozdanie finansowe za ostatni rok obrotowy, opis planowanych inwestycji i działań razem z harmonogramem ich realizacji.

Każdy emitent na NewConnect musi również współpracować z Autoryzowanym Doradcą, czyli uprawnionym do pełnienia tej funkcji domem maklerskim, kancelarią prawną, firmą audytorską albo zajmującą się doradztwem finansowym. Autoryzowany Doradca z jednej strony przygotowuje firmę do debiutu, a z drugiej wspiera ją i doradza jej w czasie co najmniej trzech lat od pierwszego notowania (wykaz Autoryzowanych Doradców można znaleźć na stronie NewConnect). Autoryzowany Doradca nie ma obowiązku podjęcia współpracy z firmą, która się do niego zgłasza, więc jednym z zadań właściciela jest przekonanie go, że warto się tego zadania podjąć.

Każda spółka ma możliwość pozyskiwania kapitału z NC na dwa sposoby: drogą prywatną i publiczną. W pierwszym przypadku (jest to tzw. private placement) firma kieruje ofertę do maksymalnie 149 inwestorów indywidualnych lub instytucjonalnych, wprowadzając do obrotu instrumenty finansowe w oparciu o opisany wcześniej dokument informacyjny (przygotowywany wspólnie przez Autoryzowanego Doradcę i emitenta). Druga droga jest bardziej skomplikowana, albowiem emitent podlega takim samym procedurom, jakie stosowane są w przypadku próby wejścia na GPW – musi m.in. sporządzić prospekt emisyjny, który zatwierdza Komisja Nadzoru Finansowego. Jak nie trudno się domyślić, oferta prywatna wybierana jest zdecydowana częściej niż publiczna – decyduje się nią ponad 90 proc. przedsiębiorstw wchodzących na NC. Przystanek przez GPW Podstawowym powodem, dla którego firmy decydują się na wejście na alternatywny rynek, jest oczywiście chęć pozyskania finansowania. Nie jest to jednak jedyna korzyść z pojawienia się na NewConnect. Samo przygotowanie się do debiutu może być cenną lekcją dla spółki, która z jednej strony zmuszona jest uporządkować swoją działalność i sporządzić odpowiednią dokumentację (wiele przedsiębiorstw ten obszar zaniedbuje), która może pomóc jej w codziennym funkcjonowaniu, z drugiej strony dokonuje rynkowej konfrontacji – zarówno gdy szuka wsparcia odpowiedniego Autoryzowanego Doradcy, jak i później, kiedy skierowuje swoją ofertę do inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych.

Poza tym spółka notowana NewConnect sporo zyskuje wizerunkowo. Staje się rozpoznawalna, a przy okazji bardziej wiarygodna dla instytucji finansowych i partnerów biznesowych. Transparentność wymusza samo funkcjonowanie na alternatywnym rynku.

Wejście na NewConnect rzadko jest dla spółek celem samym w sobie. Bywa natomiast traktowane jako przepustka do Giełdy Papierów Wartościowych i większych pieniędzy. Aby to się udało, firmy notowane na NC muszą osiągnąć co najmniej 48 mln złotych kapitalizacji. Obecnie może się nią pochwalić 48 spośród 432 notowanych na rynku spółek (stan na 24 lipca). Sama kapitalizacja do przejścia na rynek główny jednak nie wystarczy, o czym najlepiej świadczy to, że do końca 2014 roku na rynek główny zdołało się przenieść jedynie 35 emitentom. Podobny zamiar miało znacznie więcej.

Mimo krótkiej historii NC i niedawnych problemów, które wywołały zniechęcenie inwestorów, wiele firm wciąż myśli o wejściu na alternatywny rynek (choć niekoniecznie podejmuje związane z tym kroki – w 2014 roku mieliśmy tylko 22 debiuty). Warto jednak pamiętać, że NewConnect powstał przede wszystkim z myślą o małych i średnich innowacyjnych i dynamicznie rozwijających się firmach, które mają jasno wytyczone plany i którym zastrzyk kapitału ma pomóc je zrealizować. To rynek dla firm z potencjałem, które mają przynosić zyski akcjonariuszom. Dla przedsiębiorstw pobudzających funkcjonowanie rynku kapitałowego.

Pierwsze lata funkcjonowania NewConnect pokazały, że teoria z praktyką rozmijały się dość wyraźnie. Żeby alternatywny rynek pełnił swoją podstawową funkcję, potrzebne są nie tylko dobre decyzji i stanowcze kroki kierownictwa GPW, mądre wybory inwestorów, ale też większa świadomość firm, które dopiero zabiegają o wejście na NewConnect. A także tych, które już na nim są.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Wpisz imię