Paczków

zdjęcie autora - Piotr Czyszpak - podrozepanaszpaka.pl

Piotr Czyszpak - podróżnik amator, urodzony Wrocławianin, z wykształcenia Ratownik Medyczny. Do tej pory odwiedził 28 krajów niektóre po kilka razy, często podróżuje też po Polsce. Członek PTTK i Klubu Zdobywców KGP. Najchętniej podróżuje do krajów byłego Związku Radzieckiego i najchętniej koleją, ale autostopem czy tanimi liniami też nie gardzi. 

Paczków – klimat średniowiecznego grodu

Czy słyszeliście kiedyś o Carcassonne? Na pewno! To bardzo znane miasto we Francji. A o polskim Carcassonne słyszeliście? Nie? To pozwólcie, że Was tam zabiorę. Miejsce jest mało znane, ale niewątpliwie warte uwagi. Paczków, bo o nim mowa, to malutkie, niespełna 10 tysięczne miasteczko w byłym województwie opolskim, tuż przy granicy polsko-czeskiej. Historycznie miasto należy do regionu dolnośląskiego, a założone zostało przez wrocławskich biskupów w 1254 roku. Przez miasto przechodził ważny szlak handlowy z Wrocławia do Pragi.

Dlaczego nazywane jest polskim Carcassonne? Tak jak w przypadku bardziej znanego francuskiego odpowiednika, zachował się tutaj praktycznie cały średniowieczny gród i fortyfikacje. Mury miejskie o całkowitej długości około 1150 m, 19 z 24 baszt obronnych, 3 wieże bram (Wrocławska, Ząbkowicka, Kłodzka) i brama Nyska. Stare miasto paczkowskie zamknięte w murach miejskich tworzy owal o wymiarach 600 x 300 m, a największą jego część stanowi rynek. Jest on otoczony pięknymi kamieniczkami, niektóre z nich pochodzą nawet z XVI w. W samym centrum placu znajduje się ratusz z renesansową wieżą z 1550 roku. Na jej szczycie znajduje się punkt widokowy, z którego rozpościera się widok na całe stare miasto, mury obronne ze wszystkimi wieżami, kościół pw. Jana Ewangelisty, do którego za chwilę wrócimy, oraz niedalekie Góry Złote.

Warto zainteresować się wyżej wymienionym kościołem, bo o ile zabytkowych kościołów w Polsce i Europie mamy na pęczki, ten jest zdecydowanie wyjątkowy. Myślę, że swoją historią może zaspokoić nawet najbardziej sceptycznych turystów. Jest to najlepiej zachowany kościół warowny w Europie. Budowę rozpoczęto w 1350 roku, a trwała ona około 30 lat; w fortecę przekształcono go w XVI w. Co cechuje ten kościół? Patrząc na niego, pierwsze, co się rzuca w oczy to rozmiar – jest to monumentalna budowla. Okna znajdują się dość wysoko, a mury zwieńczone są attyką. Ciekawostką jest, że w środku znajduje się studnia, z której w trakcie oblężenia można było pobierać wodę. Studnia nazywana jest tatarską, choć kościół ufortyfikowano w obawie przed Turkami. Dlaczego tak jest tłumaczy pewna legenda, która mówi, że w studni w 1241 roku utopiono pewnego Tatara. Jeśli miałaby to być prawda znaczyłoby to, że jest ona starsza niż kościół, a nawet niż całe miasto. Pewien paczkowski pasjonat, z którym miałem okazję rozmawiać twierdził również, że z kościoła poprowadzony był tunel do zamku w Nysie, jednak niestety nie udało mi się znaleźć na ten temat żadnych informacji. Świątynia pw. Jana Ewangelisty w Paczkowie to nie tylko warownia. Znajdują się tutaj również cenne zabytkowe rzeźby, dzieła Wita Stwosza, neogotycki ołtarz czy XIX w. ambona.

Jeśli myślicie, że to, co ciekawe w Paczkowie mieści się tylko w obrębie murów miejskich, to jesteście w dużym błędzie. Kawałek od centrum znajduje się kolejne arcyciekawe miejsce, czyli Dom Kata. Dlaczego poza granicami starego miasta? Odpowiedź jest bardzo prosta – a kto by chciał mieć takiego sąsiada? W średniowiecznych miastach, kaci osiedlali się poza miastem, ale wbrew obiegowej opinii do ich obowiązków nie należało tylko wymierzanie sprawiedliwości czy torturowanie. Paczkowski kat był również nadzorcą więzienia, hyclem, grabarzem (grzebał nie tylko swoje ofiary ale i samobójców, którzy nie mogli być pochowani na cmentarzu miejskim), weterynarzem, a często również lekarzem. Jak podaje informator turystyczny “Paczkowski kat i złoczyńcy” z 2013 roku, ceny za “usługi” kata w 1677 roku (w Lwówku Śląskim) wynosiły np.

Ćwiartowanie – 12 talarów

Łamanie kołem – 6-8 talarów

Obcięcie języka lub głowy mieczem – 5 talarów (zastanawiam się czy było to uzależnione od tego gdzie trafi?)

Obcięcie ręki lub innych kończyn – 4 talary

Obcięcie uszu lub nosa – 2 talary (w dobie tak zwanych „wielosztuk” 3 talary za dwoje uszu, to dobry interes)

Pochowanie samobójcy – 6 talarów

Pobicie skazańca z odcięciem prawej ręki – 10 talarów

Rwanie pasów żywcem – 12 talarów

Jest to tylko kilka cen, które postanowiłem przytoczyć jako ciekawostkę. W samym informatorze można znaleźć ich dużo więcej.

Jeśli mamy już dosyć średniowiecza, a tym bardziej jeśli mamy dosyć katowskiego rzemiosła, możemy udać się do kolejnej atrakcji Paczkowa – Muzeum Gazownictwa. Co to za specyficzne muzeum? Jest to skansen znajdujący się w dawnych budynkach gazowni miejskiej. Tutaj właśnie znajdują się jedyne w Polsce urządzenia do produkcji gazu miejskiego oraz niezliczone przedmioty użytkowe na gaz. Muzeum szczyci się unikalną kolekcją gazomierzy, a najstarsze pochodzą z poprzedniego stulecia.

Jeśli stwierdzimy, że mamy już dosyć Paczkowa, możemy udać się za miasto, tam będzie na nas czekała moc dalszych atrakcji. Miasto bowiem usytuowane jest blisko trzech zbiorników wodnych: zalewem Paczkowskim, Jeziorem Nyskim i Jeziorem Otmuchowskim. Dwa ostatnie tworzą Otmuchowsko-Nyski obszar krajobrazu chronionego, w którym żyje wiele gatunków ptaków. Nad Jeziorem Otmuchowskim znajdziemy również ośrodki wypoczynkowe z piaszczystymi plażami, idealnymi dla amatorów leżaków, oraz stanowiska, które zadowolą każdego zapalonego wędkarza – jest to znane w całej Polsce łowisko sandacza.

Dla sympatyków wędrówek górskich także coś się znajdzie. Przez Paczków przechodzi Główny Szlak Sudecki im. Mieczysława Orłowicza z Prudnika do Świeradowa Zdroju o długości 440 km. Choć samo miasto w górach nie leży, to w najbliższym sąsiedztwie znajdują się pasma gór Złotych i Bardzkich, których najwyższe szczyty, czyli kolejno Kowadło i Kłodzka Góra, zaliczane są do Korony Gór Polski. Również zimą nie można się tutaj nudzić, bo i dla narciarzy coś się znajdzie – w odległości do 65km mamy 8 znanych kurortów narciarskich na terenie Polski i Czech, np. najbliższe Zalesi w Czechach czy Zieleniec lub Czarna Góra.

Możliwe, że nadal nie udało mi się trafić w Wasze gusta. Na szczęście Paczków jest na to przygotowany i ma jeszcze coś w zanadrzu. Bliskość z granicą Czeską jest kolejnym atutem przemawiającym za tym żeby odwiedzić to miejsce. Jeśli znudzi nam się polskość możemy wyskoczyć na wycieczkę do naszych wiecznie uśmiechniętych południowych sąsiadów. Na obiad zjeść smażony ser i popić wyśmienitym piwem.

Dla turystów zmotoryzowanych idealnym dodatkiem może również Kotlina Kłodzka, do której dojazd jest bardzo łatwy, a o jej atrakcjach można by pisać i pisać. Ale tym razem traktujemy to jako dodatek do dania głównego jakim jest Paczków.

Na zakończenie chciałem jeszcze podkreślić główne atuty miasta. Wspaniała historia, średniowieczna tajemniczość i genialny klimat, ciekawy dom kata, jeziora, góry, szlaki piesze, kurorty narciarskie, czy czeskie specjały. Które miejsce w Polsce może pochwalić się taką różnorodnością? No właśnie, odpowiedź już znacie. Atutem również jest brak tłumów turystów, z którymi jak wiadomo zwiedza się średnio komfortowo. Pozostaje mi tylko polecić polskie Carcassonne, a Wam odwiedzić je póki jeszcze jest nieznane.

Autorem wszystkich zdjęć jest Piotr Czyszpak. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora zabronione.

POWRÓT ODKRYJ KOLEJNE >