Puńsk

zdjęcie autorki - Agnieszka Ptaszyńska

Agnieszka Ptaszyńska (1988) – pisarka podróżnicza, autorka bloga ekoturystycznego Zależna w podróży. W podróży spędza ponad sto dni w roku i zastanawia się po co płaci za mieszkanie. Napisała trzy przewodniki turystyczne i kilkaset artykułów podróżniczych.

Puńsk – czy to jeszcze Polska czy to już Litwa?

W godzinach południowych wyjeżdżamy z Suwałk i drogą krajową nr 8 kierujemy się na północ, w stronę granicy polsko-litewskiej. Po niecałych dwudziestu kilometrach zjeżdżamy w prawo, by już po kilku minutach zgubić się na suwalskiej wsi. Świadomość, że tuż koło nas pędzi międzynarodowa droga tranzytowa, powoli zanika, a my nieśpiesznie, ale bardzo wyraźnie, wjeżdżamy coraz głębiej do krainy, gdzie diabeł mówi dobranoc.

Po 10 kilometrach dojeżdżamy do największej wioski okolicy i jednocześnie głównego ośrodka gminy – do Puńska. Wsi założonej w XVI wieku, która szybko uzyskała prawa miejskie i stała się królewskim miastem Rzeczypospolitej. I choć od XIX wieku jest na powrót wsią, to jednak zachowała swój miasteczkowy charakter.

Podróżni błyskawicznie zorientują się, że wioska nie jest tylko kolejną polską miejscowością, jakich wiele w całym kraju. Już przy wjeździe do miejscowości zaskoczy nas dwujęzyczna tabliczka: Puńsk / Punskas. Mieszkańcy na ulicach będą posługiwali się językiem litewskim, na płotach wywieszone ulotki pozostaną niezrozumiałe dla większości z nas. Gdzie my trafiliśmy? Czy przypadkiem przekroczyliśmy granicę?

Puńsk – stolica polskich Litwinów

By rozwiązać zagadkę trzeba pofatygować się w głąb historii okolicy. Jak podają źródła, tereny gminy były już zamieszkane dwanaście tysięcy lat temu. Około VI wieku przybyło tu bałtyckie plemię Jaćwingów, którzy dopiero w XIII wieku zostali podbici przez Zakon Krzyżacki. Po znanych nam z historii wojnach okolice zostały zasiedlone przez napływających Litwinów, Polaków i Rusów, a zajmująca te tereny ludność Jaćwingów i Prusaków powoli asymilowała się z nowymi mieszkańcami. Wkrótce przyjechali też Żydzi, którzy wkrótce stali się w miasteczku większością.

Wielokulturowość Puńska, podobnie jak całej Rzeczypospolitej, była niepodważalna. Co jednak wyróżnia Puńsk, to to że w związku z osiedlającymi się tu osadnikami i bliskością Wilna, litewski stał się dominującym językiem wśród chrześcijańskich mieszkańców okolic. Pod koniec XVI wieku Zygmunt III Waza podpisał dokument nakazujący, by parafia Puńska była prowadzona przez posługującego się językiem litewskim Litwina.

Konsekwencje tego wydarzenia widoczne są do dzisiaj. 80% mieszkańców Puńska to posługujący się językiem litewskim Litwini. Przechodząc ulicami wioski, to w tym języku porozumiewają się między sobą mieszkańcy. Litewski używany jest w Urzędzie Gminy, a także w szkołach, gdzie rodzice wybierają, w jakim języku ich pociechy mają przyswajać wiedzę. Już w 1956 roku powstał w Puńsku Dom Kultury Litewskiej. We wsi działa litewskojęzyczne wydawnictwo Aušra, które wydaje dwutygodnik pod tym samym tytułem. Do tego przez cały rok możemy uczestniczyć w ok. 50 imprezach kulturalnych, które wspierają lokalną kulturę. Wszystko to bez wątpienia przyczynia się do tego, że Puńsk nazywany jest kulturową stolicą polskich Litwinów.

Turystyczne spojrzenie na Puńsk

Po wjeździe do wsi, gdy już minęliśmy tabliczkę z nazwą miejscowości, naszym oczom ukazuje się drewniany budynek. To synagoga – prawdopodobnie ostatnia drewniana budowla sakralna judaizmu w Polsce. Niestety na początku 2015 roku w synagodze wybuchł pożar, który zniszczył do teraz nieodbudowane poddasze.

Przed synagogą skręcamy w lewo. Zobaczymy górujący nad wioską, imponujący neogotycki kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Gdy zajrzymy do środka, zauważymy nietypową ornamentykę. Zapamiętajmy ją, bo jej znaczenie będzie wyjaśnione w dalszej części artykułu.

Zaraz przy kościele znajduje się drewniana dawna parafia, dziś muzeum regionalne. Znajdziemy w nim typowe dla okolicy stroje, tkaniny i regionalne wyroby. Niekiedy odbywają się tu wystawy regionalnych twórców. W niewielkim sklepiku można kupić pamiątki. Tu ponownie rzuca się w oczy powtarzający się motyw, który widzieliśmy w kościele. Tym razem występuje na dłuższych i krótszych pasach tkanin. To krajki – swoisty symbol okolicy.

Krajka od narodzin do śmierci

Wyrabianie krajek, czyli tkanych na krosnach, wzorzystych kolorowych pasów jest typowym zwyczajem tak na Litwie, jak i na przylitewskich ziemiach Polski. Od pokoleń kobiety tkają krajki, które będą towarzyszyły człowiekowi od narodzin do śmierci. Krajkami ozdabiane są oficjalne stroje, dziecięce ubrania, tradycyjne szaty czy weselne kreacje. Krajkami strojona jest przede wszystkim dziecięca kołyska, w której kładziony jest nowy członek rodziny. Pod koniec życia ta sama osoba zostanie spuszczona w trumnie do grobu właśnie na długich kolorowych pasach – krajkach. W przyszkolnym budynku urządzone zostały pracownie tkactwa, gdzie miejscowi już od dzieciństwa uczą się kultywować tutejsze tradycje. Organizowane są też warsztaty tworzenia krajek dla przyjezdnych.

Turystyczne centrum za granicami wioski

Zdaje się, że najciekawsze pod względem turystycznym miejsce znajduje się poza ścisłym centrum wioski. Jadąc w kierunku miasteczka Sejny – obowiązkowego punktu każdej wycieczki po Suwalszczyźnie – zobaczymy drewniany skansen, który przybliży nam nieco bardziej dawne życie codzienne w okolicy. Znawcy zauważą, że odtworzona XIX-wieczna zagroda różni się od tych, które znamy z polskich wsi. Cztery budynki: chata mieszkalna, obora, stodoła i świronek (litewska komórka) wpisane zostały w kwadrat i ogrodzone płotem. Budynki, które zostały wyposażone w tradycyjne meble i narzędzia epoki, udostępnione zostały do zwiedzania.

Być może najciekawsza wyda nam się stodoła, w której postawiono niewielką scenę i krzesła dla publiczności. Od lat pięćdziesiątych znajduje się tu, nawiązujący do tradycji wystawiania sztuk w stodołach, Teatr Stodolany. W lipcu w stodole odbywa się Festiwal Teatrów Stodolanych, który zdaje się być najciekawszym wydarzeniem kulturalnym gminy.

Wioska krasnoludków

Gdy towarzysz wycieczki spytał czy jestem zainteresowana zobaczeniem wioski krasnoludków, urządzonej zaraz za skansenem, podskoczyłam z zachwytu. O Baśniowym Szlaku Suwalszczyzny słyszałam już wiele i jestem oczarowana takim pomysłem na urozmaicenie turystyki w regionie. Na ziemiach Suwalszczyzny powstało siedem wiosek i miasteczek krasnoludków, które swoje korzenie mają oczywiście w powieści „O krasnoludkach i sierotce Marysi” Marii Konopnickiej, najsłynniejszej mieszkanki pobliskich Suwałk. I chociaż książkę można krytykować tak za formę, jak i za treść, to nie ulega wątpliwości, że temat na stałe zakorzenił się w okolicy, czego najlepszym dowodem są wspomniane wioski. Przypominające place zabaw działki wypełnione zostały edukacyjnymi grami i zabawami. Powstały też questy, które dzieciaki mogą rozwiązywać na terenie placów. W Puńsku największe wrażenie robi drzewo języków europejskich, które dokładnie pokazuje nam wielokulturowość północno-wschodniej Polski.

Osada Jaćwiesko-Pruska – nieznana historia Polski

Zaledwie 4 km od Puńska, w okolicy wsi Oszkiny, znajduje się osada Jaćwiesko-Pruska. Inicjatywa Piotra Łukaszewicza, który na swojej prywatnej ziemi, w oparciu o badania archeologiczne, wybudował kompleks budynków odzwierciedlający osady Jaćwingów. Tutaj znajduje się gród na wyspie, budynki gospodarskie, drewniany pomost i głazy pamiętające religijne rytuały dawnych ludów. Osada udostępniona jest do zwiedzania, odbywają się tu zajęcia edukacyjne, wydarzenia kulturalne, ale i wieczory kawalerskie czy śluby. Jeśli zechcemy, możemy nawet zostać na noc w jednym z jaćwieskich, przeznaczonych do tego celu, domków.

Najlepsza litewska kuchnia

Zdziwić może, że w tak niewielkiej i na pierwszy rzut oka mało imponującej miejscowości, spędziliśmy ponad pół dnia. Zasłużyliśmy na porządny obiad, oczywiście odpowiadający lokalnym tradycjom kulinarnym. Przy odwiedzonym już przez nas skansenie znajduje się restauracja „Zajazd”, która serwuje znakomitą kuchnię polsko-litewskiego pogranicza. Spróbujemy tu potraw, które na co dzień obecne są w miejscowych domach: kartacze, kiszkę ziemniaczaną, bliny litewskie czy chłodnik litewski. Na deser skosztujemy tutejsze ciasta: sękacz i mrowisko, które możemy też zapakowane przewieść do domu. W dostępnym w informacji turystycznej folderze turystycznym gminy znajduje się wykaz piekarń i gospodarstw, w których wyrabiane są wspaniałe domowe wypieki i miejscowe wyroby kulinarne.

Nie dajmy się zwieść się pozorom!

Przykład Puńska pokazuje, jak wiele możemy przegapić trzymając się utartych szlaków. Gdybyśmy jechali główną drogą z Suwałk do Wilna, nigdy nie przyszłoby nam do głowy, że jeszcze na terenie Polski, zaledwie kilka kilometrów od nas, znajduje się mała litewska kraina, w której z powodzeniem możemy spędzić kilka dni. Prócz wymienionych już wyżej kulturowych dziwów, z pewnością docenimy ciszę i piękno okolicy, gdy wybierzemy się na pieszą lub rowerową wycieczkę, wykąpiemy się w którymś z tutejszych jezior czy przejdziemy się zbierać grzyby i zioła. Możemy nawet piechotą pójść na niezbyt długi spacer na Litwę. Wszak Puńsk dzieli od niej tylko 8 kilometrów.

Autorem wszystkich zdjęć jest Piotr Czyszpak. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora zabronione.

POWRÓT ODKRYJ KOLEJNE >